Blog o mojej miłości do staroci, porcelany, róż i wierszy.

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą łazienka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą łazienka. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 4 września 2016

WIESZAK W MORSKIM KLIMACIE





         Za oknem leje i wieje, nic to, i tak choróbsko przykuło mnie do domowych pieleszy. Z wyjazdu nad morze nici. Za to wkleję kolejny post w morskim klimacie. Tym razem do łazienki córki.
         Niosłam tę dechę na własnym ramieniu przez całą plażę w Kątach Rybackich. Niektórzy popatrywali ze zdumieniem, a ja nic, jakby to była plażowa parasolka. 


         Od razu wiedziałam, że to będzie wieszak.
         Najpierw deskę trzeba było wysuszyć, o czemuż nie leżała gdzieś w głębi plaży i nie wyschła na słoneczku? Teraz jest dwa razy lżejsza. Wymiotłam piasek ze szczelin i zaolejowałam. Ale deska pociemniała, co nie bardzo mi się spodobało. Rozpuściłam trochę białej farby akrylowej w wodzie i lekko przetarłam powierzchnię. Wyszło idealnie tak jak przed olejowaniem.
         Kupiłam w markecie trzy wieszaczki typu kotwiczka. Ale czym to wieszak przyozdobić?

         Znowu nasunął mi się motyw koła ratunkowego. Koła powstały z drewnianych kółek od karniszy i granatowej włóczki. Kółka pomalowałam białym akrylem, włóczkę przykleiłam klejem na gorąco. 


Pierwsza przymiarka wyglądała tak.


         Ponieważ jednak wieszak był dla córki postanowiłam dać jej wybór dekoracji. Przedstawiłam takie pięć propozycji.


         Wybrała pierwszą.
         Do łazienki udało mi się dostać ostatnio w Biedronce kosz na bieliznę w morskim klimacie. Całkiem duży i nie drogi. 


         Teraz pracuję nad girlandą z jeansu z morskimi motywami, oto fragment.



niedziela, 3 marca 2013

ZAPROŚMY WIOSNĘ DO DOMU




         Wyjrzało słońce, termometr idzie w górę. Śnieg z pól znika błyskawicznie i ziemia się budzi z zimowego snu. Wierzbowe gałęzie obsiadły szare kotki baziowe i leszczyna sieje wokół złotawy pył. W moim ogrodzie przebiśniegi rozpełzły się na trawniku, jakby mówiły zaspom –„ teraz nasza kolej!”


         Wypadało wiosnę zaprosić do domu. Żonkile w sklepach takie tanie, że żal nie kupić, a bazie są całkiem za darmo, wystarczy mały spacerek.
         Jako pojemnika dla kwiatów postanowiłam użyć koszyka na przyprawy.


         Jeszcze w styczniu w zaprzyjaźnionej graciarni wyszperałam taki koszyczek , był bez pojemników, ale za to aż na sześć przypraw. Obowiązkowo przemalowałam na biało. Miałam też kilka różnych małych buteleczek, których użyłam jako mikro wazoniki.


         W SH zdobyłam też śliczny talerzyk z żonkilami z angielskiej porcelany.


         W łazience zagościł biały hiacynt w starej cukierniczce. Ma podwójną zaletę – ładnie wygląda i intensywnie pachnie.