Blog o mojej miłości do staroci, porcelany, róż i wierszy.

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą warzywa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą warzywa. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 4 lipca 2022

LETNI MISZ MASZ

             Upały troszkę odpuściły. Mieliśmy przez dwa dni burze. Ta pierwsza niestety z gradem i trochę mi połamał kwiaty i poranił liście.

              Przewrócił tę śliczną marokankę i jedną dziewannę. Ta taki był śliczny zakątek i w dodatku z samosiejek.

           

                           Jednak ciesze się z deszczu, bo podlewa mi ogród i w zbiornikach też pełno wody.



          A moje skrzynie z warzywami trzeba podlewać czasem dwa razy dziennie.


                                           Zwłaszcza ogórki

 

                              Pierwszego to nawet już zerwałam.



          Kwitnie mnóstwo kwiatów, nie nadążam robić zdjęć, bo niestety w dzień jest bardzo duszno i staram się nie wychodzić.


 







            Na koniec moje wykopki strychowo-piwniczne. Znalazłam garść broszek w kartonie.


               Życzę Wam ładnej i nie za gorącej pogody. Miłego lata, wakacji i urlopów.

sobota, 18 czerwca 2022

OGRODOWY ZAWRÓT GŁOWY I ...STOP.

              W moim dużym ogrodzie ciągle wiele pracy. Na nic człowiek czasu nie ma, bo chwasty rosną niesadzone, niesiane, niepielęgnowane, a najbardziej dorodne. Aż tu Stop! Dopadło mnie jakieś przeziębieniowe paskudztwo i to w czerwcu! Nie ma zmiłuj, trzeba przerwać ogrodowe "rozkosze" i siedzieć w domu.  Za to mam czas wrzucić posta, właśnie o ogrodzie.


            Po pierwsze nadmiar pracy i niesprzyjająca pogoda sprawiły, że część siewek została na rozsadnikach i tam sobie zakwitła . 

            Za to mini warzywnik w styropianowych lodówkach cudny. Te skrzynie szare to wierzchnia część lodówek do transportu komponentów do leków. A w nich pomidory, ogórki i papryka.






         Przy ścianie pod okapem czują się wyśmienicie. W ostatniej skrzyni bazylia.

                       Na tarasie królują kwiaty jednoroczne.


 

                              A w ogrodzie przeważnie byliny i krzewy.


 





                                      A za płotem też kwiatki.


                         I jak tu się nie złościć na choróbsko?

poniedziałek, 21 września 2020

NA POWITANIE JESIENI

        Tempus fugit! Jak mawiali starożytni rzymianie. I już lato się skończyło i przywitaliśmy jesień. W przedszkolu dzieci śpiewają, jak to  Pani Jesień różne dary niesie. A u mnie w tym roku koszyk Pani Jesieni prawie pusty. Nie obrodziły jabłka, ani śliwki, orzech włoski prawie bez owoców, na leszczynie z rzadka pojedyncze orzeszki.

         Nie ma derenia, a nawet po raz pierwszy nie ma ani owocka na aronii! Pigwowiec ma niewiele, a pigwa nic.



             Tylko maliny nie zawiodły. Jest ich dużo i jeśli nie będzie wczesnych przymrozków, to troszkę się poobjadam.


             Później niż za zwyczaj zakwitły zimowity. Zwykle zaczynały już pod koniec sierpnia.



        Wiele kwiatów z powodu suszy już zakończyło kwitnienie, pozostały jakieś pojedyncze kwiatki.



Zakwitły mi astry chińskie, choć nie wszędzie są dorodne. 


         Róże też niezbyt licznie powtarzają kwitnienie. Nasza ukochana "Janina" została podgryziona przez nornicę , ale mam nadzieję, że się uratuje.


 Pięknie kwitnie rozchodnik i jest w nim tyle pszczół, że chyba z całego ula.


            Odwdzięczają mi się też kwiatki kupione w Biedronce, chryzantemy i astry bylinowe.




              Ciekawe czy przetrwają zimę. Część krzewów jeszcze kwitnie, a część już się pokryła owockami, zwłaszcza pięknie wygladaja irgi.




                      A na polach już pusto, zebrane, zaorane.


            
Na koniec, dla śmiechu, mój zbiór ziemniaków z dwóch pojemników, w jednym była zaledwie garstka.


                  A jak wyglądają Wasze ogrody tej jesieni?