Powoli czas zabrać się za dekorowanie domu na święta. Ja to
zwykle robię od Mikołaja – 6 grudnia. Nie mogę narzekać na brak materiału do
dekoracji, ale bardzo lubię zdobywać nowe – to znaczy stare. Dlatego ze wzmożoną
częstotliwością odwiedzam znajomą graciarnię i szperam w zakamarkach, poszukując
starych bombek, figurek i innych świątecznych ozdób.
Pozwólcie, że się troszkę pochwalę. Oto moje ostatnie
zdobycze.
Te Mikołajki czy też krasnoludki z szyszek stały się inspiracją
do wspólnej zabawy z młodszą wnuczką. Gdy byłam dzieckiem często z mamą ,
ciocią lub babcią robiłyśmy ozdoby na choinkę. Były to łańcuchy z kolorowego
papieru i słomek, wydmuszkowe Mikołajki i koguciki, pawie oczka z kolorowych pozłotek,
koszyczki na orzechy. Tym razem z wnuczką robiłyśmy szyszkowe krasnoludki.
Amelka sama wymyśliła i wykonała ślicznego bałwanka z puchatych pomponów. Miło
spędziłyśmy razem czas.
W dużym lampionie przygotowałam taką oto dekorację z użyciem
lampek LED. Jak Wam się podoba?
Następnym razem napiszę o starych bombkach, które ostatnio
przybyły w moich zbiorach.
A z okazji 4 grudnia wszystkim Basiom, Baśkom, Barbarom i
Barbórkom składam najserdeczniejsze życzenia.




