Blog o mojej miłości do staroci, porcelany, róż i wierszy.

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kuchnia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kuchnia. Pokaż wszystkie posty

sobota, 16 lipca 2022

HISTORYJKA OBRAZKOWA

                                                CUKINIA

 


 






 

                                                   KONIEC

P.S. Mogę dać przepis :)

wtorek, 12 lutego 2019

HISTORIA OD KUCHNI - SÓL I PIEPRZ

         Sól i pieprz to chyba najstarsze znane ludzkości przyprawy, bez których do dziś nie wyobrażamy sobie kuchni.  Pierwsze wzmianki o soli pochodzą z Biblii. Mieszkańcy Bliskiego Wschodu  uważali sól nie tylko za przyprawę, ale też za lekarstwo, a nawet synonim czystości. Sól nie tylko nadawała smak, ale chroniła przed zepsuciem. Przez wieki była bardzo cenna i droga. 
Pieprz znano w Europie już od VI-V w. p.n.e.  Sprowadzano go z Indii i był także bardzo drogi. Nieosiągalny dla biedoty aż do XV w., Kiedy to Portugalczycy przełamali monopol Wenecji na handel przyprawami. Wielkie odkrycia geograficzne przyczyniły się do rozwoju handlu przyprawami z Afryki, Azji i Ameryki. 
Skoro są przyprawy to i potrzebne są naczynia do podawania tychże na stół. 
Najwspanialszy w Polsce zbiór solniczek i pieprzniczek posiada Muzeum Kopalni Soli w Wieliczce liczące około tysiąca eksponatów. Naczynka te zrobione są z porcelany, szkła, kryształu, metalu, drewna. 
Każdy z nas, gdy zajrzy w przepaście swoich kredensów ze zdziwieniem stwierdzi, że ma sporo tych naczynek, często może nawet nie używanych od dawna. 
I ja także zrobiłam mały remanent . Oto co wygrzebałam :

 Komplety (solniczka+pieprzniczka) i pojedyncze naczynka z ceramiki. Popularne dodatki do serwisów obiadowych.

                      
                 Porcelanowy kabaret z fabryki w Bogucicach.


                           Ceramiczne figurki holenderskie



 Figurki ptactwa domowego i jajko.



                                 Pojemniczki metalowe


                                        Metalowe sówki


              Kryształowe solniczki ze srebrnymi zakrętkami

                                               
                                                   Szklane

        
         Szklany kabaret z Ząbkowic.  To najstarszy chyba egzemplarz, należał do mojej babci i ma co najmniej z siedemdziesiąt lat.




           Następnym razem postaram się przedstawić kolejne naczynka do przypraw i wyjaśnić czym się różni musztardniczka od musztardówki. :)

poniedziałek, 21 sierpnia 2017

A W GRACIARNI POSUCHA




      Dawno już nie wrzucałam zdjęć moich gratkowych zdobyczy, bo ogólnie u mnie panuje posucha. Trudno zdobyć jakieś fajne naczynia, czy gadżety, zarówno w SH, jak i na giełdzie.
      Z ostatniej Giełdy w Pruszczu wróciłam wreszcie z długo poszukiwanym emaliowanym lejkiem. Spotykałam lejki już wcześniej, ale sprzedawcy żądali za sprzęt w odrapanym stanie sum iście bajońskich. Ten kosztował mnie tylko piątaka.


      Z ostatniego wypadu na elbląskie targowisko wróciłam jedynie z malutkimi nożyczkami firmy Solingen, Za to nożyczki ładne, w kształcie ptaka.


      W miejscowym  SH wyszperałam ładny fajansowy półmisek z wytłaczanymi listkami


      oraz pojemnik emaliowany na makaron.


      Trzeba przyznać, że jak na zdobycze ostatnich trzech miesięcy, marność nad marnościami.
      Dzisiaj w sklepie za 5 zł udało mi się kupić takie ozdobne słoiki z korkowymi zamknięciami za jedyne 2,99 za sztukę.  


      Jeszcze nie wiem, do czego je wykorzystam. Może coś podpowiecie, bo na spożywcze chyba się nie nadają są malowane.
      Pozdrawiam wszystkich odwiedzających serdecznie i życzę miłego tygodnia. :)

środa, 15 marca 2017

POLOWANIE NA WIOSNĘ



             Hura! Jeden z fajniejszych SH w naszym mieście wrócił po dłuższej przerwie. Znowu będzie, gdzie polować na różne fajne „graty”, starocie, zabawki, artykułu dekoracyjne.
            Co prawda, ten tydzień muszę wykreślić z graciarnianego życiorysu, bo przyplątało mi się zapalenie gardła i zatoki. Jednak już w ubiegłym tygodniu poczyniłam niejakie zakupy.
            Na lalkowym blogu pokazałam śliczny serwis porcelanowy dla lalek. A teraz chcę Wam pokazać zabawne kubeczki z króliczkami, w sam raz wiosenne i świąteczne.


            Ładny francuski dzbanek posłużył jako wazon do bazi.



            Upolowałam też wiosenny talerz z sikorkami na naszym targowisku.



             Z poprzednich lat mam dwa ładne talerze z wiosennymi kwiatami.



             A te słoiczki poznajecie? Zmieniłam tylko kolor zakrętek i figurki na wiosenne.
             


              Z ubiegłorocznej wyprzedaży mam takiego fajnego króliczka, a wiosenną panienkę dzwoneczek upolowałam na targu.


        Nie ma oczywiście wiosennych dekoracji bez kwiatów. Niestety większość przekwitła, miałam całą masę hiacyntów, które zasilą ogród. Zostały tylko żółte pierwiosnki, czerwone azalie


                                              i hipeastrum. 

 
         Ten egzemplarz, to mój domowy, mam go od wielu lat, dwa nowe maja dopiero pąki, jak rozkwitną to pokażę.

             Dziękuję wszystkim za odwiedziny i życzę kolorowej wiosny.


wtorek, 30 sierpnia 2016

NIE MA PRAWA SIĘ NIE UDAĆ !





         Ostatnie dni urlopu spędzam na robieniu smakołyków na zimę i nie tylko.
Dziś zebrałam ponownie maliny. Malinowy chruśniaczek  ma zaledwie 1,5 x 4 m, ale nam to wystarcza. Na nalewkę, serniczki i parę słoiczków soku na zimę w sam raz. 


         Chcę się z Wami podzielić przepisem na prościutki sernik na zimno. Nawet kawaler może go zrobić i nic nie ma prawa się nie udać.


         składniki:
         2 galaretki czerwone np. wiśnia, truskawka, malina
           1 galaretka jasna np. cytrynowa , agrestowa,
           1 Śnieżka
         450-500 g serka homogenizowanego, może być waniliowy
         owoce do dekoracji, świeże lub z puszki
         Galaretki czerwone rozpuszczamy w ¾ l gorącej wody. Galaretkę jasną w 100 ml. Czekamy aż ostygną. Do miski wkładamy serek, wsypujemy Śnieżkę i miksujemy, dolewając ostudzoną, jasną galaretkę. Masę przelewamy do tortownicy i wkładamy do lodówki. Jak zastygnie nakładamy owoce i zalewamy czerwoną galaretką, wkładamy do lodówki, a gdy galaretka skrzepnie sernik jest gotowy. 


         Łączenie tortownicy z dnem zawsze smaruję masłem lub margaryną i tortownicę wstawiam do lodówki, jest gwarancja, że wlewana masa nie wycieknie.
         W sobotę na targu kupiłam 20 kg pomidorów tzw. bawole serca.


Wczoraj przerobiłam je wszystkie na sok pomidorowy.

Wyszło 48 butelek 300ml po soczkach. Obie z córką bardzo lubimy sok pomidorowy, a własnej roboty jest najlepszy, bo nie ma w nim żadnej chemii. Na 7 litrowy garnek daję jedną łyżkę soli, 1 łyżkę cukru i 1 l wody. 


Ten wielki garnek aluminiowy to pamiątka po babci, która dostała go od radzieckiego żołnierza.
         To rezultat wczorajszego dnia. 


poniedziałek, 29 lutego 2016

I GDZIE JA TO PODZIAŁAM?





         Zdarza się Wam szukać czegoś w szafkach i na półkach? Powinno być, a nie ma? Ja ciągle czegoś szukałam. A to pieprzu, który powinien, gdzieś tu być, a to kwasku cytrynowego, czy proszku do pieczenia. Wreszcie postanowiłam, koniec z poszukiwaniami.
Wszystko znalazło swoje miejsce na półce w pojemnikach i pojemniczkach dobrze oznaczonych. Zrobiłam duże etykiety na wzór aptecznych i teraz widać wszystko z daleka.


      

   W kredensie też trochę zmian. Na górnej półce królują obrusy i serwetki, na dolnej dzbanki i filiżanki, które nie mieściły się już w jadalni.


       



 












  













 Mimo, że na razie wszystko to jest tymczasowe, bo czeka mnie remont kuchni, to jednak łatwiej jest na co dzień, gdy masz wszystko pod ręką.