Blog o mojej miłości do staroci, porcelany, róż i wierszy.

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dzień babci. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dzień babci. Pokaż wszystkie posty

sobota, 21 stycznia 2017

JAK KARTKI WYLECĄ





         Ten malutki pamiętnik z czasów mojego dzieciństwa kryje wspomnienie o drugiej babci – Weronice. 

Niespełna siedmiolatka dostałam pierwszy pamiętnik , zaledwie 8x5 cm. Mam go do dziś. A w pamiętniku jeden z najdroższych wpisów, od mojej babci Weroniki. 


Babcia wpisała się dwa razy , raz w środku, a drugi raz na okładce. 


Miałam zaledwie dziesięć lat, gdy umarła, ale wspomnienia o niej są nadal żywe. 
 

 Babcia urodziła się we wsi Kępie Zaleszańskie, między Stalową Wolą a Sandomierzem, 27.11.1906 r.
Była bardzo utalentowana plastycznie, ale ponieważ pochodziła z biednej rodziny jedyny artystyczny zawód, jaki mogła uprawiać było krawiectwo, którego zresztą nauczyła się sama. Nie pisała ładnie, miała zaledwie 4 klasy podstawówki. Jej matka zmarła, gdy miała 16 lat. Zaraz potem babcia Weronika wyjechała szukać pracy w Wielkopolsce. Zatrudniono ją w pięknym pałacu jako pokojówkę. Opodal we wsi mieszkał mój dziadek. Pobrali się w 1928 r.
 
Czasy gdyńskie
 Do wybuchu wojny wiodło im się dobrze, mieszkali w budującej się Gdyni. Po wojnie świat się zmienił.
Babcia była osobą bardzo dobrą, pogodną i cierpliwą. Doskonałą gospodynią, która potrafiła wyczarować z niczego smaczne potrawy, czy ładne stroje. Była bardzo elegancka, choć kto ją znał, wiedział , że szykowne stroje zawdzięcza tylko własnemu talentowi. Potrafiła uszyć wszystko, płaszcz, garsonkę, nawet suknię ślubną. Uszyć, a właściwie przerobić ze starych ubrań z amerykańskich paczek. 

Babcia z córką

         Pamiętam też, że lubiła śpiewać, czytać książki i chodzić do kina. Nauczyła mnie wielu piosenek i dziecięcych zabaw. Jej śmierć była dla mnie wielkim ciosem.

Dziewczynka w środku to ja.

         Kartki Babciu nie wyleciały i okładka też jest na swoim miejscu, a ja nigdy Ciebie nie zapomniałam.

czwartek, 21 stycznia 2016

TOREBKA MOJEJ BABCI



„Babcia”
Z zakamarków pamięci
wygrzebujesz skarby
kosz barwnych pisanek
ule w sadzie
drewniany ganek
figurę na rozdrożu
Jasnowłose dzieciństwo
dwie wojny
głód
tyfus
śmierć
imiona drogich zmarłych
Nie skarżysz się
nie mówisz o dniach
kiedy po żniwnym trudzie
schylona nad balią
prałaś małą sukienkę
mojej matki


         Po moich babciach zostało mi bardzo mało pamiątek. Są to przede wszystkim zdjęcia.
         Obydwie pochodziły z galicyjskiej wsi. O ich losach decydowały dwie wojny. Bieda i tułaczka.  Obydwie bardzo kochałam, choć bardziej byłam związana z babcia Marią, matka mojej mamy. Może dlatego, że babcia Weronika zmarła, gdy miałam dziesięć lat.  Obie wspominam z wielkim sentymentem i wdzięcznością za ich miłość i dobroć.
         Dziś miałam zamieścić post o chrzcielnych sukienkach. Poszłam na strych, aby poszukać becika. Zamiast tego znalazłam torebkę mojej babci Marii. Myślałam, że już dawno jej nie ma. A tu taka niespodzianka. 


         Torebka jest taka sobie zwyczajna. Taka, jakie starsze panie nosiły w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych. A w torebce dwie babcine chustki. Jedna wełniana zielona w kwiatki, na zimę i druga cienka, szyfonowa, na lato. Babcia Maria zawsze nosiła chustki.


         Dotykając tych przedmiotów wiele myślałam o moich babciach i o tym, że dziś sama jestem babcią. Czy za pięćdziesiąt lat moje wnuczki będą mnie wspominać?