Blog o mojej miłości do staroci, porcelany, róż i wierszy.

sobota, 13 lipca 2019

OWADY W MOIM OGRODZIE




            Najliczniejszą grupą zwierząt występujących w przyrodzie są owady. Opisano już milion gatunków, ale naukowcy sądzą, że może być ich nawet 30 milionów. Od maleństw - 0,25 mm do 35 cm. Do owadów zaliczamy motyle, chrząszcze, błonkówki, muchówki, mrówki - wszystko co ma 3 pary nóg. Bywają pożyteczne (pszczoła miodna) jak i szkodliwe (pchła). Czasem trudno jednoznacznie orzec, bo potrafią być pożyteczne, a zarazem dla człowieka uciążliwe np. mrówki.  I taki problem mam w tym roku. Inwazja mrówek w ogrodzie i w domu. Walka jest bezskuteczna. mrówki mnożą się i mnożą, a ja chodzę pogryziona. jedno gniazdo zlikwiduję, a na drugi dzień są dwa następne. :(


          Ale w ogrodzie nie brakuje też owadów bardzo przeze mnie lubianych. Dla pszczół specjalnie sieję i sadzę rośliny miododajne.


         Lubię też trzmiele, bo zapylają wiele roślin użytkowych.


            Na owady chętnie polują pająki, ale rozmiar trzmiela studzi pajęcze zapały.


           Najmilszą grupą owadów są oczywiście motyle. Mnóstwo ich odwiedza mój ogród, a zwłaszcza krzew budlei.


               
          Nie gardzą też innymi kwiatami, a nawet owocami.




A pewien nocny motyl nie pogardził nawet moim komputerem  ;)


       Całe szczęście w tym roku, jak na razie, nie mamy kłopotów z komarami, osami i szerszeniami, muchy też nie są zbyt dokuczliwe. To z pewnością zasługa wielu ptaków gnieżdżących się w naszym ogrodzie.


środa, 3 lipca 2019

LATO, LATO ...

             Kochani, już lipiec. Lato na szczęście trochę odpuściło z temperaturami i jest przyjemne 22 stopnie. Muszę przyznać, że upały mnie wykończyły.  Nie najlepiej się czuję, gdy temperatura przekracza 28 stopni. Dobrze, że córcia przyjechała i trochę zajęła się plewieniem ogrodu. A ogród pięknie kwitnie. Ja budziłam się wcześnie i podlewałam, a potem drugi raz po zachodzie słońca, zwłaszcza petunie i surfinie, które królują na moim tarasie.


         Odmiana Star night w pełnym słońcu robi się różowa, żeby wieczorem przybrać ciemnoniebieską barwę i naprawdę wyglądać jak gwieździste niebo.


          Kwitną obficie dzięki koreczkom nawozowym, które są super. Lilia złotogłów za to kwitnie nawet bez nawozów.


Róż też jest masa. Tu porastają zbiorniki na deszczówkę.


                       Nawet hortensje zaczynają kwitnąć.

      
            Stwierdziłam, że w moim ogrodzie najwięcej jest kwiatów w kolorze fioletowym. Tu malwa marokańska.


        Pięknie udały się też ostróżki, choć w pewnym miejscu mszyce mi zniszczyły.


      Jeszcze pochwalę się mikołajkami, które same się rozsiały na kupce kamieni. Czy też tak macie, że kwiaty same sobie wybierają miejsce?

            
            A ja zamiast się przechadzać po ogrodzie z powodu upału musiałam siedzieć w domu, bo nie miałam czym oddychać. W dodatku nerki też dały mi popalić.
Za to ogarnęłam trochę lalek, które napływały wezbraną falą, od cudownych dziewczyn. Od Uli sześć i pięć od Dorotki. Dziękuję raz jeszcze. Dorotka, ponieważ sama nie zbiera lalek, postanowiła znalezione w stodole laluszki wysłać do mnie. Szkoda, że więcej jest osób, które w takiej sytuacji lalki wrzucają do śmietnika. Ostatnio założyłam zakład szewski i produkuję lalkowe sandałki.

 
          Życzę Wam pięknego lata, udanych wakacji i urlopów. No i bezpiecznych przede wszystkim.
 

niedziela, 9 czerwca 2019

SPACERY I WYCIECZKI

          Bardzo długo mnie nie było, prawie miesiąc. Nie dlatego, że nic u mnie się nie działo, ale , że działo się za dużo. Sporo zawirowań zdrowotnych, biegania po lekarzach, które na szczęście zakończyły się dobrze. A w przerwach prace ogrodowe, nasza działka ma 14,5 ara, to sporo do obrobienia. Za to ogród potrafi się odwdzięczyć takimi cudnymi różami, zapachem i śpiewem ptaków. Róże pozowały wdzięcznie, ale ptaki uciekały od obiektywu.

 
Ukochane róże mojego M

Rodzinny skarb, przedwojenna róża mojej babci

Biała róża od babci mojej synowej
 
Dzika, która sama wyrosła


W przerwach robiliśmy sobie spacery nad nasze jezioro




I wycieczki

Do Kwidzyna na Targi Staroci



Do Gniewa
Do Lubania na Targi Rolnicze
 
          Były jeszcze Targi Ogrodnicze w Gdańsku, ale tak lało, że zdjęć nie zrobiłam. Ponad to, kilka projektów lalkowych i tak czas zleciał. Znajoma mnie spotkała i pyta. "Jesteś na emeryturze, to się pewnie strasznie nudzisz?" A mnie czasu na nudę, to już nie starcza :)






środa, 15 maja 2019

ZIMNA ZOŚKA

           Poszłam do ogrodu, aby posiać kwiaty i... uciekłam! Zimna Zośka mnie przepędziła. Na termometrze 12 stopni w słońcu, a na dworze  - szkoda słów.  Wiatr lodowaty, przenika każdą warstwę ubrania. 
          Jako pocieszenie postanowiłam sobie przynieść do domu kiść kwitnącego bzu. Wiem, że nie postoi długo, ale to będzie taka namiastka maja.


     Przy okazji postanowiłam odkurzyć moje porcelanowe figurki. Tak więc - Figurki, figurki zmieniajcie się !


                         Moje trzy Gracje od Royal Doulton





                 Kwiaciarka z hiszpańskiej fabryki Lladro

      Secesyjna, biskwitowa panienka, której uciekł gołąbek



                                       Uroczy dzwoneczek



                             Czerwony Kapturek bez kapturka



               Japońska figurka personifikacja - kwietnia :)



                                      Romantyczna dama
 

sobota, 11 maja 2019

Z INNEJ PERSPEKTYWY


       Zdjęcia z perspektywy horyzontalnej jeszcze nie robiłam. Leżę sobie pod jabłonią i gapię się w niebo, a telefon w kieszeni spodni uwiera. Niebo ma cudowny, głęboki kolor od którego białe chmurki ostro się odcinają. 


          Słońce świeci, pszczółki pracowicie bzykają, a mnie się ruszyć nie chce, żeby ten telefon wyjąć. Nie chce mi się ruszyć, bo pół dnia spędziłam w ogrodzie w całkiem innej pozycji. Po wczorajszym deszczu wreszcie można było coś posadzić, a pielić łatwiej. Roślinki powędrowały z doniczek do skrzyń na tarasie.


         Inne wprost do gruntu. Chwasty niewzruszone brakiem wody porosły tak, że chyba z dziesięć wiader powędrowało na kompost, a i tak nie ogarnęłam nawet 1/3 ogrodu. Wszystko kwitnie, wszystko pachnie.


                      A najbardziej pachnie rzepak za płotem.


 
A ja sobie leżę wącham i słucham i w końcu wyjmuję ten telefon, żeby zrobić zdjęcia na leżąco.  Nieba  z kawałkiem mojego domu.



      I ogromnego białego bzu, który zasadziła moja mama prawie trzydzieści lat temu.


           Pozdrawiam Was wszystkich i życzę miłej niedzieli.