Blog o mojej miłości do staroci, porcelany, róż i wierszy.

wtorek, 6 października 2020

A WOJSKI ZBIERAŁ TYLKO MUCHOMORY

                   Grzybobranie to dla mnie jedna z ulubionych rozrywek. Pod warunkiem, że coś znajdę oczywiście. Grzybki suszone mi się kończą. Inne też, a tu już drugi raz z grzybobrania wróciłam z pustym koszykiem. Zupełnie nic, ani jednego jadalnego grzybka. W lesie sucho.  Za to są grzyby, którym to nie przeszkadza. Tym razem mój zbiór był tylko zdjęciowy. Tych okazów jeść nie polecam, zwłaszcza tego śliczniutkiego grzybka.


                      Tego też, bo zęby można by połamać ;) 


          Reszta towarzystwa jeśli nawet nie trująca to z pewnością niesmaczna. 




            Za to, są "gajów okrasą" i strasznie denerwują mnie ludzie , którzy bezmyślnie je niszczą.




 Lubicie chodzić na grzyby? Czy u Was są w tym roku?

poniedziałek, 21 września 2020

NA POWITANIE JESIENI

        Tempus fugit! Jak mawiali starożytni rzymianie. I już lato się skończyło i przywitaliśmy jesień. W przedszkolu dzieci śpiewają, jak to  Pani Jesień różne dary niesie. A u mnie w tym roku koszyk Pani Jesieni prawie pusty. Nie obrodziły jabłka, ani śliwki, orzech włoski prawie bez owoców, na leszczynie z rzadka pojedyncze orzeszki.

         Nie ma derenia, a nawet po raz pierwszy nie ma ani owocka na aronii! Pigwowiec ma niewiele, a pigwa nic.



             Tylko maliny nie zawiodły. Jest ich dużo i jeśli nie będzie wczesnych przymrozków, to troszkę się poobjadam.


             Później niż za zwyczaj zakwitły zimowity. Zwykle zaczynały już pod koniec sierpnia.



        Wiele kwiatów z powodu suszy już zakończyło kwitnienie, pozostały jakieś pojedyncze kwiatki.



Zakwitły mi astry chińskie, choć nie wszędzie są dorodne. 


         Róże też niezbyt licznie powtarzają kwitnienie. Nasza ukochana "Janina" została podgryziona przez nornicę , ale mam nadzieję, że się uratuje.


 Pięknie kwitnie rozchodnik i jest w nim tyle pszczół, że chyba z całego ula.


            Odwdzięczają mi się też kwiatki kupione w Biedronce, chryzantemy i astry bylinowe.




              Ciekawe czy przetrwają zimę. Część krzewów jeszcze kwitnie, a część już się pokryła owockami, zwłaszcza pięknie wygladaja irgi.




                      A na polach już pusto, zebrane, zaorane.


            
Na koniec, dla śmiechu, mój zbiór ziemniaków z dwóch pojemników, w jednym była zaledwie garstka.


                  A jak wyglądają Wasze ogrody tej jesieni?

wtorek, 8 września 2020

ODZYSKANA TWARZ

          Już osiem dni września minęło, a ja nie wkleiłam żadnego postu. Nie z braku tematów, czy lenistwa, ale z barku czasu.

          Jestem członkiem witryny rodzinnej MyHeritage  i zostałam uszczęśliwiona na miesiąc programem do poprawiania jakości zdjęć.

          Dzięki temu programowi mogłam zobaczyć jak wyglądali moi przodkowie , że tak powiem w pełnej krasie. Jak każdy pewnie, mam sporo zdjęć na których twarze są niezbyt wyraźne. Teraz mogę to zmienić. Różnice są kolosalne. 

          Mogę także pokolorować zdjęcia, ale ten program niestety nie jest najlepszy, przekłamuje kolory. Zwłaszcza są problemy z kolorem czerwonym, niebieskim i zielonym. Za to twarze zwykle wychodzą w odpowiednim kolorze.

          Pokażę Wam kilka takich poprawionych zdjęć.

                             Moja mama w wieku 13 lat. Przed


                                            I po obróbce


                                        Moja ciocia  przed


                                                     I po


                                 Moja Pierwsza Komunia przed


                                                      i po

 
Mój ojciec w wieku 16 lat, przed


                                            Po naprawie


                        I jeszcze kilka już tylko po renowacji.

                               Mój pradziadek z prababcią

                                           Dziadek męża

                                        Pradziadkowie męża


Ojciec mojej teściowej, zmarł gdy miała 5 lat, szkoda, że nie dożyła tej chwili, aby zobaczyć ostre zdjęcie ojca, jedyne jakie się zachowało.


            Przyznacie, że jestem usprawiedliwiona. No to lecę korzystać z programu dopóki go mam . Pa.  

P.S.  Dzięki programowi zrobiłam odkrycie. Zidentyfikowałam osobę na innym zdjęciu. Nie było opisane. 


        Po wyostrzeniu zdjęcia na którym był wujek mojej teściowej Franciszek, stało się jasne, że to ta sama osoba.


        Poczułam się jak detektyw. :)

piątek, 28 sierpnia 2020

SZKLANE OGRODY

                 Z pewnością często widzieliście w w kwiaciarniach mini ogródki w szklanych pojemnikach. Pewnie wiele z Was urzekły te piękne kompozycje. Ceny niestety są dosyć wysokie. Ale czemu nie zrobić sobie własnego, może nie tak idealnego ogródka w szklanym naczyniu? 


             Wtedy okazuje się, że można go posiadać za zupełnie niewielkie pieniądze. W Internecie znajdziecie wiele wskazówek, a nawet filmików, jak to zrobić. Polecam np. stronę zielony ogródek.pl.


            Pierwszym twórcą szklanych ogródków był angielski lekarz i przyrodnik Nathaniel Bagshow Ward. Wrzucił on do butelki trochę ziemi z ogrodu i kokon motyla, butelkę zakorkował. Po jakimś czasie zdumiony zobaczył, że w butelce wyrosły roślinki. Według jego planu zbudowano też pierwszą szklarenkę tzw. Skrzynię Warda, składającą się z drewnianej skrzyni i oszklonych okienek.


           Kiedy podczas zakupów w dużym markecie zobaczyłyśmy malutkie doniczki z fitonią, postanowiłyśmy z córką kupić je sobie w celu założenia ogródka w słoiku.  Oto jak wygląda mój pierwszy szklany ogród. 




           Trochę trudno się fotografuje szklane słoje z powodu odblasku, ale chyba trochę widać. Ostatnie zdjęcie z góry. Jeśli macie chęć i troszkę wolnego czasu, zachęcam do zrobienia sobie takiej ozdoby. Wszystko zależy od Waszej pomysłowości. A może już macie taki ogródek, to się pochwalcie :)

Zdj.1,2,3 z Internetu 

czwartek, 13 sierpnia 2020

CZAS MOTYLA

         Kwitnące budleje to niezwykłe zjawisko w ogrodach. Nie wiadomo co bardziej podziwiać piękne kiście pachnących kwiatów czy gości odwiedzających krzew. W tym roku mam prawdziwą inwazję motyli.


             Dominują rusałki pokrzywniki. Są ich całe chmary i stosunkowo łatwo dają się sfotografować. A nawet wziąć do ręki, albo i same na mnie siadają. Wabi je słona skóra.

 

                Obsiadły nie tylko budleję ale  i jeżówki. 

 

 

                Stosunkowo rzadsze są rusałki pawiki zwane popularnie pawie oczko. W ubiegłym roku było odwrotnie. Pawie oczka już nie są takie łaskawe i musiałam się nieźle nakombinować, żeby zrobić dobre zdjęcie. 

 

 
 

               Jeszcze rzadszym gościem jest rusałka admirał

 

 

              Czy perłowiec mniejszy, z charakterystycznymi perełkami na spodzie skrzydełek.

 

 

          Czasem zjawiają się jak duchy, bielinki. Zupełnie nie są zainteresowane budleją, raczej hyzop je kusi. A tak machają skrzydełkami, że zrobić ostre zdjęcie graniczy z cudem.

 

 

                       Jeszcze kilka pokrzywników.

 

 

            Na koniec prześliczny czerwończyk dukacik, zdjęcie zrobione podczas wycieczki do kaszubskich ogrodów.