Blog o mojej miłości do staroci, porcelany, róż i wierszy.

środa, 3 czerwca 2020

W MOIM OGRÓDECZKU

           Dawno mnie nie było, bo najpierw nie było za bardzo o czym pisać, a potem była katastrofa klimatyczna. Wiatr zerwał mi przekaźnik od internetu i byłam go pozbawiona przez przeszło tydzień.
           Wczoraj przyjechał technik i przyprawiając mnie o zwał, ( wlazł, bez zabezpieczeń, na balustradę balkonu) zamocował przekaźnik.
            Za to dziś pokażę Wam mój ogród w stanie prawie dzikim. Najpierw jednak pochwalę się skrzyniami, które mi M zainstalował.
                                  W pierwszej ogórki.


 W drugiej hoduję chmurki ;) (tak naprawdę, to rozsadę astrów.)


                    Mam trzy baniaki na ziemniaki ;),  same mi urosły w kompostowniku, to wsadziłam, może coś z nich będzie?





              Bzy już przekwitają, szkoda, że kwitły tak krótko.

 

           Za to zakwitają wciąż nowe rośliny. Na przykład maki.


                                                 astry





                                               żarnowiec 





                                               orliki





                                 rododendrony i azalie






                                   moja kalina nad studnią


                                    I petunie na tarasie


                  A takie kwiatki dostałam na Dzień Matki.
                         (Coś mi się dziś składa do rymu ;) )





      Pozdrawiam wszystkich serdecznie i życzę miłego czerwca.
 

środa, 13 maja 2020

ANIOŁ W NAGRODĘ

             Wczoraj przyszła paczka od Basi z "5 pór roku", a w niej nagroda w ogłoszonym przez nią konkursie przyrodniczym.


               Basia namalowała dla mnie przepięknego Anioła w kwiatach maku. 


            Obdarowała mnie też, trzecim już, tomikiem swoich  wierszy. Basia pisze przecudne wiersze, takie, które trafiają wprost do duszy.

 
Były i słodycze (już pożarte!), a obrazek zawisł przy moim łóżku.


             A ponieważ konkurs był przyrodniczy (rozpoznawanie młodych listków drzew), to zakończę post zdjęciami przyrody. Mój ogród  w majowej odsłonie.

Złotlin japoński pod brzozą
Stokrotkowa łąka
Niezapominajki
Rododendron
Biały bez

.Pozdrawiam wszystkich majowo i życzę dużo zdrówka. ♥♥♥

sobota, 9 maja 2020

W MAJU PRZY KAPLICZCE

          Maj to, prawie w całej Polsce, przede wszystkim czas nabożeństw zwanych "Majowe" ku czci Najświętszej Maryi Panny. Odbywały się one nie tylko w kościołach, ale i tam gdzie kościoła na wsi nie było - przy kapliczkach i krzyżach przydrożnych zwanych u nas Bożą Męką. Przez wiele set lat, a w tym roku może tylko gdzie nie gdzie, może przy prywatnych kapliczkach. Myślę sobie czy i dawniej w czasach zarazy też ludzie się nie gromadzili. Przyszło mi to na myśl, kiedy uczestniczyłam w wirtualnym nabożeństwie Majowym. Pomyślałam o kapliczce w pobliskim Brzeźnie Wielkim, która stoi na cmentarzu cholerycznym. Sama kapliczka jest z 1927 r. i stoi prawdopodobnie na miejscu spróchniałego krzyża cholerycznego.


           Postanowiłam przy tej okazji podzielić się z Wami pięknem kapliczek mojego regionu - Kociewia.

                                                           To kapliczka w mojej wsi

                                                 Ta  Fatimska w pobliskim Swarożynie

                Teraz cztery kapliczki o dosyć niezwykłej architekturze

Lalkowy , zdj. A. Murawski

Stara Jania

 
Wielki Bukowiec

Lipia Góra
                             A tu nowa kapliczka w Lipiej Górze

zdj. E. Zieliński
  I jeszcze kilka starszych i nowszych o różnej architekturze

                                                             Barłożno

                                                                       Gogolewo

                                                     Bolesławowo. zdj. J. Rokiciński

                                                                               Klaniny

                                                                            Wielgłowy

            Kilka lat temu został wydany album o kociewskich kapliczkach, może kogoś zainteresuje.


poniedziałek, 4 maja 2020

wtorek, 28 kwietnia 2020

WRACAMY PRAWIE DO NORMALNOŚCI

           Staram się bez potrzeby nie wychodzić do miasta. Jeżdżę dwa razy w tygodniu na zakupy. Cieszę się , że mieszkam na wsi i po ogrodzie mogę spacerować bez ograniczeń i bez maseczki. Tym bardziej, że mam kłopoty z oddychaniem przez maseczkę i potem ostre bóle głowy.




           Jednak bardzo mi brakowało ulubionych rozrywek - polowań w SH, graciarni i giełdzie. Dlatego bardzo się ucieszyłam, że od wczoraj moja ulubiona graciarnia jest otwarta. Dziś udało mi się upolować sukienkę dla dużej lalki i dwie duże metalowe pisanki.


           A już straciłam nadzieję, że w tym roku powiększę kolekcję. Oba jaja są otwierane, mają około 15 cm długości. Niestety nie są sygnowane. Za to w super stanie, bez żadnych uszkodzeń farby. Sukienka wyprana suszy się, więc pokaże innym razem. 
U nas straszna susza, nadal mimo zapewnień meteorologów nie pada. Martwię się o  ogród, oszczędzamy wodę jak się da, tę od płukania naczyń używam do podlewania kwiatków. 


            Zdaje się, że ktoś się schował w tulipanach. Jeśli chcecie zobaczyć kto, zapraszam na bloga lalkowego, sesja w ogrodzie.
 
 

czwartek, 16 kwietnia 2020

MOJA KOLEKCJA PISANEK

                Obiecałam Wam pokazać moja kolekcje pisanek, ale nie wiem czy jesteście gotowi przetrwać do końca tych jaj. Pisanki zaczęłam zbierać w latach 70tych, ale niewiele z tej pierwotnej kolekcji przetrwało. Prawdziwe jajka po kilku latach ulegają destrukcji, pękają, tracą kolory. Bardzo tego żałuję, bo utraciłam piękne pisanki wykonane przez moich najbliższych. Trochę lepiej jest z tymi na wydmuszkach, ale one są bardzo kruche i choć nie pękają samoistnie, to łatwo się tłuką. Dziś mam sporo różnych pisanek.


            Postaram się pokazać je pogrupowane w zależności od techniki wykonania. Oczywiście nie wszystkie tylko po kilka najciekawszych.







                  Pisanki batikowe czyli pisane woskiem.



            Pisanki trawione kwasem. W niektórych regionach używano kwasu z kiszonej kapusty, ja używam octu 10%





            Pisanki zrobione metodą
wydrapywania są najbardziej popularne na Śląsku i zwane kroszonkami. U mnie zachowała się jedna.




                                     Pisanki drewniane


                                             Te są z Zalipia od Gosi (gosiaksz)

                         Pisanki zdobione metodą dekupażu




                               Pisanki kartonowe niemieckie


                             Pisanki - puzderka ceramiczne



            Pisanki metalowe ( pierwsza sygnowana Ian Logan Szwajcaria)





             Pisanki z materiału, sznurka,wstążek i koronek. 


                  Jajo kamienne z Indii, kamień ozdobny, farbowany


                                          Plastikowe


            Oczywiście to nie wszystko, bo jest jeszcze trosze w gorszym stanie.  Jest także sporo takich o jakich marzę, ale czasem ze względu na cenę, albo trudność w dostępie są tylko w sferze marzeń.
                  I tak np.  kurpiowska pisanka oklejana rdzeniem z sitowia.







                             Prawdziwa śląska kroszonka
             ( Zajrzyjcie do Basi z bloga Mój artystyczny nieład)



                                 Kroszonka opolska 





                                  Wyklejanka łowicka




         Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś mi się trafią. Jak też pisanka z obrazkiem na gęsiej wydmuszce.