Blog o mojej miłości do staroci, porcelany, róż i wierszy.

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bombki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bombki. Pokaż wszystkie posty

sobota, 4 grudnia 2021

CORAZ BLIŻEJ ŚWIĘTA

           Zbliżają się Święta. A ja jeszcze nie mam siły, żeby zająć się poważnymi przygotowaniami. To sobie przygotowuje świąteczne dekoracje.

            Chciałam się pochwalić wygrzebanymi w Graciarni świątecznymi drobiazgami. Niektóre to prawdziwe skarby za grosze. 


 







 

              Jak widzicie przybyło mi też trochę starych  bombek. I takie dwa nowe ptaszki, kupione na promocji w Home & You.


 

     Jeszce pokażę Wam miniaturowa szopkę, ma całe 4 cm wysokości i tyleż długości. A tak prezentuje się na kolanach lalki.




czwartek, 13 maja 2021

GAWIAZDKA W MAJU

            Chciałam się pochwalić, a zarazem podziękować koleżance za prezent. A tym prezentem są bombki choinkowe z czasów PRL.


Szczególną radość sprawiła mi, współcześniejsza niż moja, wersja bombki z wisienkami. 


          Staruszka jest bombką z dzieciństwa mojej mamy, ma ponad 80 lat.


               Bardzo lubię też wszelki grzybki, a takiego nie miałam.


 I dostałam też pajacyka, to pierwsza  "buźka" w moim zbiorze.

 

             Jedyną, bardziej współczesną, jest największa bombka, nieznanego pochodzenia, z przestrzenną dekoracją. Wygląda trochę jak lukier na pierniku.


 


 

                  Haniu! Serdecznie dziękuję za prezent ♥♥♥

sobota, 14 listopada 2020

40 DNI DO GWIAZDKI

               Gdzieś tak w połowie listopada moja mama i babcia rozpoczynały przygotowania do Świąt Bożego Narodzenia. U babci zwykle zaczynało się od bielenia, czyli malowania ścian. Dawne farby kredowe wymagały częstszego odświeżania niż te dzisiejsze, a węglowe kuchnie i piece sprawiały, że trzeba było odnowić izby. Po malowaniu oczywiście generalne sprzątanie, mycie okien, a nawet wymiana słomy w siennikach. Potem, kiedy  już sienniki były kupowane,  ta czynność odpadła. 

           Długie, późnojesienne wieczory, kiedy wszystkie gospodarskie czynności dawno były ukończone, odpoczywało się przy robieniu ozdób świątecznych i uczeniu dzieci kolęd.

           Szkoda, że nie zachowały się u mnie te choinkowe cuda. Zwykle miały krótki żywot, bo robione były ze słomy, papieru i wydmuszek. 

           Były tam słomkowe łańcuchy, na które trzeba było zachować snopki niemłóconego zboża i kolorowe bibułki. 

 

zdj. dawneozdoby

           Były mikołajki z głową z wydmuszki, czapką z czerwonej krepiny i brodą z waty. 

zdj. ArtStart

 

                      Papierowe pawie z    kolorowego papieru. 

zdj. dzidziusiowo.pl


              Koguciki z wydmuszki i szkolnych wycinanek.

zdj. wiano.eu

 

           Orzechy w złotkach i sreberkach od czekolady, zbieranych cały rok. Misterne koszyczki z pudełek od zapałek lub wycinanek  i wiele wiele innych.  


         Od dawna już nie robię takich ozdób, dzieci, a nawet wnuczki dorosły. Ale ciągnie mnie do samodzielnie wykonanych ozdób, dlatego trochę kombinuje z bombkami. Oto kila przykładów bombek OOAK mojego autorstwa.

                                            Jacek i Agatka

                                                        Sowa
 

                                                    Koty



           Bombki zdobione koronką, brokatem i koralikami



           A może i Wy robicie samodzielnie ozdoby na choinkę to się pochwalcie, proszę.

wtorek, 14 stycznia 2020

BOMBKA MALEJ JULKI


           Na fali wspomnień i rodzinnych pamiątek, dziś o bombce mojej mamy. Kto by  pomyślał, że z małą szklaną bombką związana jest taka historia.


          Mój dziadek był człowiekiem żelaznych zasad. Zwłaszcza: „Co nie  twoje, to nie rusz”. Nigdy by nie przywłaszczył czegoś i tak wychowywał swoje dzieci. Kiedy wojska ZSRR pędziły Niemców na zachód, on wygnaniec postanowił iść za frontem do swojego domu w Rościszewie. A kiedy tam dotarł okazało się, że jego dom zajęli obcy ludzie. Niemcy uciekli, a na ich miejsce przyszli Polacy. 
Ludzie  ci przyjęli go na nocleg i okazali się dobrzy i uczciwi. Chcieli wrócić do swojego domu w Dalwinie ale znaleźli tylko fundamenty. Zajęli pierwszą wolną zagrodę w okolicy. Nie zrezygnowali jednak z odzyskania swojego domu, bo okazało się, że został przeniesiony do innej wsi. Odnaleźli go po kilku miesiącach w Miłobądzu. W międzyczasie przyjechała babcia z dziećmi i obie rodziny, wieloosobowe, mieszkały razem w małej Poniatówce. Zbliżało się Boże Narodzenie 1945 r. Dom w Dalwinie stanął znów na swoim miejscu i gospodarze mogli do niego powrócić. Chcieli zostawić dziadkom niektóre rzeczy, ale dziadek stanowczo odmówił. Dlatego, że rzeczy te nie były własnością tamtej rodziny, ale zwyczajnie pozbierane z różnych domów w okolicy, zwłaszcza tych, gdzie dawniej mieszkali Niemcy.

Moja mama – mała Julka, wówczas 9 letnia,  z żalem patrzyła na śliczne chińskie filiżanki, których ojciec nie pozwolił zatrzymać. Wtedy tamta kobieta wyjęła pudełko bombek, a z niego śliczne wisienki na listku. Powiedziała, że bombki są jej własnością, kupiła je przed wojną . Czy dziadek pozwoli żeby, Julcia zatrzymała jedną z nich? Ku radości mojej mamy pozwolił. Stała się ukochanym skarbem mojej mamy.  Bombka przetrwała do dziś. Trochę podmalowana, ale jest.


wtorek, 17 grudnia 2019

RATOWANIE BOMBEK

             Chyba każdy z nas ma swoje ulubione bombki z dzieciństwa. A może też i  nowe. Wiadomo, że bombka to krucha rzecz i co roku coś się stłucze, wykruszy. Żal wyrzucić, ale co począć? Jeśli uszkodzenie nie jest zbyt duże, jeśli bombka nie poszła w drobiazgi, jest szansa ocalenia.
Ja wczoraj dopadłam bombkę - dzbanuszek, o której od dawna marzyłam. Wzięłam do ręki i straszne rozczarowanie mnie spotkało, bo z tyłu zamiast uszka, widniały dwie dziury.


              Panie w SH widząc mój żal, spytały czy nie chcę jej wziąć za darmo, bo i tak wyrzucą. Wzięłam. Zdarzało mi się naprawiać już mniejsze uszkodzenia, ale się zawzięłam. Bombka jest z bardzo cieniutkiego szkła.
            Przygotowałam: klej Magik, chusteczkę higieniczną, lakier do paznokci, brokat, talerzyk z odrobiną wody, cienki kartonik, nożyczki. Najpierw od środka wkleiłam po brzegach dolnego otworu maleńkie skrawki chusteczki namoczonej w kleju, a następnie brzegi widocznego fragmentu i dziury posmarowałam klejem. Skrawki chusteczki zapobiegły wpadnięciu kawałka do środka. Następnie wycięłam kółeczko z pojedynczej warstwy chusteczki, nieco większe od górnej dziurki, namoczyłam w rozrobionym z wodą kleju i zrobiłam "opatrunek". Zastawiłam wszystko do wyschnięcia , 3 godziny.



             Potem pomalowałam po wierzchu lakierem czerwonym do paznokci. Zrobiłam z paseczka kartonika uszko i też pomalowałam lakierem, po czym przykleiłam do bombki na mokry lakier. Kiedy wyschło ślady klejenia zamaskowałam brokatem, posypałam brokatem też uszko, wyszło za żółte, to dodałam białego brokatu.



                    Tak prezentuje się naprawiona bombka.



             Najczęściej wyszczerbiają się "kominki" do zawieszki. Wtedy robię z papieru rulonik. Nasączam go klejem, ucinam wielkość o 1/3 dłuższą niż kominek, wklejam, brzeg zabezpieczam klejem, jak wyschnie maluję potem wkładam zawieszkę.








 Jeśli zupełnie brak kominka, można zawieszkę przykleić klejem na gorąco. Zdarza się też, ze bombka była na tzw. żabce lub powieszona wyglądałaby dziwnie np. głową w dół, wtedy przyklejam bombkę do żabki na świeczkę choinkową, klejem na gorąco.


             Najprostszymi naprawami są  podmalowania ubytków farby. W zależności od rodzaju oryginalnego malowania używam farb witrażowych, 


                                  Lakieru do paznokci



                                        farb akrylowych




                                      I oczywiście brokatu.

              Napiszcie, czy te porady były dla Was przydatne. Pozdrawiam gorąco.♥

wtorek, 3 grudnia 2019

CZEKANIE

             W czekaniu jest nadzieja. Nawet w najbardziej rozpaczliwej sytuacji tli się nadzieja na cud. Adwent to nadzieja na cud . Cud narodzin i cud zbawienia.  


         Pusty żłóbek, tchnie nadzieją na spełnienie obietnicy. Odliczamy czas do Narodzin płomykami adwentowych świec.





           Nie jestem zwolenniczką strojenia choinek dzień po Zaduszkach, ale już mnie to nie razi. W moim domu wszystko musi mieć swoją kolej. Najpierw wianek adwentowy, potem  bliżej 6 grudnia pojawiają się dekoracje mikołajkowe.


           Choinkę stroimy dzień przed Wigilią, czasem wieczorem dwa dni przed. Sama już nie daję rady wszystkiego ogarnąć. Dlatego wiele przygotowań takich jak sprzątanie, przygotowywanie dekoracji rozpoczynam w tym tygodniu. No i oczywiście poluję na nowe czyt. stare, bombki. :) Moje ostatnie łupy ;)


 
               Mam nadzieję, że czas Adwentu przebiegnie Wam w radosnej atmosferze oczekiwania na cudowne Boże Narodzenie.

czwartek, 27 grudnia 2018

I PO ŚWIĘTACH

           

          Za oknem wichura i deszcz, a jeszcze wczoraj było tak pięknie. Wigilia tego roku była jak z bajki, wszystko pokryte białym puchem. Niestety nie miałam czasu robić zdjęć. Córka zrobiła wieczorem zdjęcie choinki przed domem. 

             Pierwsze święto jeszcze białe, ale w nocy przyszedł deszcz i wszystko zniknęło. Drugie święto, choć zielone, było słoneczne i przyjemne. Nawet żartowałam z gości, że przyjechali na Boże Narodzenie, a wracają po Wielkanocy. ;) 

            Dziś chciałaby się troszkę pochwalić naszą domową choinką. Ubrałyśmy ją razem z córką.
Na wierzchołku jak zwykle króluje Gloryja.


          Swoje miejsce też mają bombki specjalne, zawsze wiszą mniej więcej w tym samym miejscu.


                          Reszta już tam, gdzie się zmieści. 

          
         Mamy mnóstwo bombek i nie wszystkie zdołałyśmy zawiesić. Co roku jakieś bombki się tłuką, co roku też przybywają nowe. Często kupuję, zwłaszcza stare bombki, co roku też przybywają w formie prezentów. 

                               To prezenty od koleżanki

A to tegoroczne zakupy, nie wszystkie, bo nie chcę Was zanudzić.

 

                                    To prezenty męża 


                                           A to moje



          Jak nie mogę zdobyć jakiejś szczególnej bombki to czasem robię sama ;)


           Jak się Wam podobała nasza choinka? Czy także macie swoje ulubione bombki? A może jak ja polujecie na ciekawe egzemplarze staruszek?  Wesołego po świętach!