O perłach pisałam w poście z 3 lipca 2018 r. Od tamtego czasu trochę przybyło mi perłopodobnej biżuterii. Nową serię postów o perłach właśnie rozpoczęłam w tych dniach na: "Elegancja dla mas".
Największe "perły", to bransoletka ze sztucznych perełek.
Przygotujcie się na perłowy spam. ;)
Naszyjniki z pereł hodowlanych, broszka ze sztucznych.
Naszyjnik z pereł hodowlanych, wisiorek z muszli.
Na wisiorku z muszli kolczyki i wisiorek z pereł hodowlanych i broszka ze sztucznych. |
Perłowa róża broszka |
Broszka z masy perłowej |
|
Broszka z masą perłową
Broszka ze sztucznymi perełkami |
Broszka motyl z imitacją masy perłowej |
Broszka słoń z masy perłowej |
Wachlarz, broszka z masą perłową
Małe broszki ze sztucznymi perłami
Naszyjnik mojej mamy ze sztucznych perełek i resztki z klipsów. Lata 60te.
Ależ kolekcja :).
OdpowiedzUsuńMam swoje ulubione sztuczne (niestety) perły, wiekowe już w sumie. Moja Mama ma tzw. "choker" z pereł - czyli taki naszyjnik-minigolfik :D. Najchętniej bym zrobiła z nich normalny naszyjnik ale nie wiem czy to nie byłoby psucie zabytku...
Oj byłoby. Szkoda ich psuć. :)
UsuńOjej jakie cudeńka. Bardzo lubię perły i mam trochę biżuterii z ich udziałem. Twoje to istne cuda. Pozdrawiam serdecznie:):):)
OdpowiedzUsuńMiło mi. Chyba każda kobieta ma jakieś perełki, choć wiem, że są i takie, które ich nie lubią. Ale to chyba wyjątki ;)
UsuńWspaniała kolekcja:)))ja też trochę mam ale głównie sztuczne:)))Pozdrawiam serdecznie:)
OdpowiedzUsuńPiękne masz perełki, parę razy podziwiałam w Twoich stylizacjach. Pozdrawiam serdecznie :)
UsuńŚliczne te perły :)
OdpowiedzUsuńDziękuję :)
UsuńUwielbiam perełki, sztuczne też.
OdpowiedzUsuńPrzez długie lata czekałam na te prawdziwe. Hodowlane oczywiście :)
UsuńJa też mam czarne i białe- prezentowe.
UsuńNo właśnie...zdałam sobie sprawę z tego, że ja nie mam nic z perłami. Co prawda, biżuterii nie noszę za dużo, ale jednak tego mi brakuje.
OdpowiedzUsuńTwoja kolekcja jest przepiękna.
Dziękuję. Perełki zawsze są modne i eleganckie. Z noszeniem biżuterii to jest tak: lubię mieć, a noszę tylko na wielkie okazje. Nawet obrączka leży w pudełku, bo palce mi puchną i zmiany artretyczne sprawiły, że nie mogę włożyć na palec. To samo z pierścionkami.
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńKocham perły w każdej postaci! Mogą być naturalne, wyhodowane w basenie, lub zrobione z plastiku, o ile przypominają oryginał.
OdpowiedzUsuńMoja Mama, która miała awersję do wszystkiego co dynda na szyi, uznawała tylko 2 zwisające ozdoby: złoty łańcuszek, na który długo odkładała pieniążki i ... sznur hodowlanych pereł, który znalazła pewnego razu przed kamienicą Babci ;-)
Super znalezisko. Nie wiem kiedy się to zaczęło, ale chyba od bajki o Aladynie, którą przeczytałam w wielu 5lat. Tam były obrazki ze skarbami. Te skarby bardziej mnie pociągały niż czarodziejska lampa. Zawsze pragnęłam mieć biżuterię, z noszeniem gorzej. ;)
UsuńAch perły. Cudo po prostu. Dostałam kiedyś sznur hodowlanych, ale oddałam już córce. To jedyny klejnot, który chciała ode mnie :-)
OdpowiedzUsuńmotylek i wachlarz zdobyły me serce!
OdpowiedzUsuń