Blog o mojej miłości do staroci, porcelany, róż i wierszy.

poniedziałek, 9 maja 2016

ZAKWITŁY BZY I JABŁONIE




         Siedzę sobie na tarasie i chłonę wszystkie kolory i zapachy. Taka mała przerwa, miedzy jedną ogrodową pracą, a drugą. Bo tej roboty na wiosnę tyle, że gdzie się obrócisz tam już coś czeka, aby ogarnąć. Chwasty nieproszone, nie pielęgnowane, a  najdorodniejsze.
         Ani się spostrzegłam jak zakwitły jabłonie i wabią rozkosznym zapachem pszczoły i mnie. Od dzieciństwa kocham zapach jabłoni, taki subtelny i delikatny. Najpiękniejsze perfumy świata.


         Tuż nad moją głową rozkwitł biały bez. Pachnie tak słodko, tak intensywnie. Sadziła go moja mama. Jaka szkoda, że nie może się nim cieszyć. W maju przypada już 18 rocznica jej odejścia.


Mamo

Wszystko mi tutaj
Ciebie przypomina
Szczególnie fiołki
Gdy zakwitną wiosną
I bez co balkon
Przerósł już o głowę
Sama sadziłaś
Tak lubiłaś kwiaty
Tylko konwalie
Jakoś się nie darzą
Jakby wiedziały
Że Ciebie już nie ma


         A w tym roku są i konwalie, mała kępa pod drugim, późniejszym bzem, tym razem ciemnofioletowym.  


         Obficie kwitną białe tawuły, moje Królowe Śniegu.



         I wiele innych krzewów.



         Od pewnego czasu zwariowaliśmy na punkcie hortensji i ciągle dosadzamy nowe, tym bardziej, że trzy krzaki nie przeżyły ostatniej zimy.


         Kilkuletni skalniak koło schodów pyszni się kolorami. Lubię siadać w czerwcowe wieczory na tych schodach i słuchać żabich koncertów znad pobliskiego jeziora.


         Tyle jeszcze zakątków mojego ogrodu chciałabym Wam pokazać, ale post nie pomieści wszystkiego.



wtorek, 19 kwietnia 2016

TAŃCOWAŁA IGŁA Z NITKĄ





         Porządkowanie moich przyborów do szycia zainspirowało mnie do napisania tego posta. Jak rzadko zastanawiamy się skąd pochodzą, jak dawno są w użyciu, przedmioty codziennego użytku.

         Najdawniejszymi przyborami do szycia są oczywiście igły. Najstarsze znaleziska archeologiczne datuje się  na 16 tysięcy lat! A z całą pewnością znane były jeszcze dawniej, tylko się nie zachowały. Robiono je najpierw z twardego drewna. Potem z kości i rogów, aż wreszcie z metalu. W 1755  r. powstała pierwsza maszyna do szycia, ale upowszechniła się dopiero sto lat później. Do niej również używa się igieł.
         Do przechowywania cennych igieł od bardzo dawna używano igielników. Zamykanych pudełeczek. Mnie udało się zdobyć piękny XIX w. igielnik angielski. Mam też kilka papierowych i plastikowych igielników.


         Nici. Na początku do zszywania ubrań, które były ze skór używano zwierzęcych jelit. Wraz z tkaninami wełnianymi i lnianymi pojawiły się też nici z wełny i włókien roślinnych.
W Chinach używano nici jedwabnych, bardzo mocnych, choć cienkich. Gdy byłam dzieckiem nici kupowało się nawinięte na drewniane szpulki. Potem szpulki zniknęły, bo zastąpiono je papierowymi plastikowymi rurkami, znacznie tańszymi. Jednak dzięki polowaniom na starocie udało mi się zebrać wcale niemała kolekcję drewnianych szpulek, z nićmi i bez.



         Nożyczki. Znane były już w XV w. pne w Egipcie. Przypominały kształtem dzisiejsze nożyce do strzyżenia owiec. Nożyczki w obecnym kształcie zawdzięczamy Rzymianom, pochodzą z około 100 r. ne. Niestety moje wszystkie nożyczki pochodzą zaledwie z XX w.


         Guziki. Są wynalazkiem starożytnych Greków. Jednak w późniejszym okresie zaprzestano ich używania. Pojawiły się na nowo w Anglii w XII w. , służąc raczej do ozdoby niż jako praktyczne zapięcie. Upowszechniły się dopiero w XVII w. Posiadam kilka guziczków z XVII-XVIII w.


         Jeśli nie guziki to co? Rzymianie do zapinania używali fibuli – to ozdobne agrafki. Fibule były używana także na ziemiach polskich we wczesnym średniowieczu.  Niestety fibuli nie posiadam. 


                 Do spinania używano także szpilek, w dużo większym rozmiarze niż dzisiaj. Później szpilki wykorzystywano w procesie przygotowywania szycia. Aby się nie gubiły wpinano je w poduszeczki, które przybierały różne kształty. Najbardziej lubię moją Pannę Myszkę, choć poduszeczka w stylu wiktoriańskim także bardzo mi się podoba..


       
             Do zapinania służą także wynalezione w XIV , a rozpowszechnione w XVII w. haftki

             I zatrzaski krawieckie, prababcie napy. Zawdzięczamy ich rozpowszechnienie krawcowi z Łodzi - B. Lichtensteinowi, który w XIX w. podbił zatrzaskami Amerykę.


       
            Żeby nie kaleczyć palców igłą wynaleziono naparstek. Najstarszy znany, brązowy naparstek znaleziono w Pompejach. Prawie jego rówieśnikiem jest gliniany naparstek z Sobkowa. Jest  on jednym z najstarszych w Europie.  Prawdziwą popularność naparstki zdobyły w średniowieczu. A w XVII w. nie do pomyślenia było, żeby panna nie posiadała tego narzędzia. Dlatego naparstki są po drobnych monetach jednym z najczęściej znajdowanych artefaktów. W XIX w. naparstek stał się nie tylko narzędziem, ale i dziełem sztuki. Wytwarzano je z metali szlachetnych, emaliowano, nawet wysadzano klejnotami. Robiono też naparstki z kości słoniowej, bursztynu, porcelany, szkła i celuloidu.
         Nasze domowe naparstki obecnie znajdują się w zbiorze mojej synowej. U mnie zaledwie cztery porcelanowe i jeden aluminiowy z NRD.

Naparstek z Sobkowa liczy sobie 2 tyś lat.


         Miarka krawiecka. Znane są miarki rzymskie wykonane z rzemienia. Do mierzenia tkanin używano także drewnianej miarki zwanej dawniej łokciem krawieckim. Posiadam niestety tylko współczesny, ceratowy centymetr.

         Żelazko. Jest wynalazkiem średniowiecza. Choć starożytni Chińczycy do prasowania używali rondelka z węglem drzewnym. Rzymianie wygładzali tkaniny – młotkiem! W Europie stosowano żelazka na węgiel oraz na dusze. Dusza to kawałek metalu odpowiedniego kształtu, który rozgrzewało się w piecu i wkładało do żelazka.
         Posiadam resztki przedwojennego żelazka na węgiel, to pamiątka rodzinna. Drugie pochodzi z lat 60tych XX w. i jest już elektryczne.


                        Mam nadzieję, że nie zanudziłam Was na śmierć.

Największa i najmniejsza szpulka drewniana..
Grzybek do cerowania

Takie dwie wiszące półeczki zdobyłam ostatnio na giełdzie.

sobota, 2 kwietnia 2016

SEZON UWAŻAM ZA OTWARTY




         Sezon wiosenny 2016 uważam za otwarty. Dziś ruszyły pierwsze prace w naszym ogrodzie. Choć tak właściwie to na tarasie. Mój M umył taras przy pomocy myjki ciśnieniowej, bo się zbuntowałam. W ubiegłym roku szorowałam szczotką, dziś już nie dałabym rady. Na taras powróciły szare skrzynie . Na inaugurację sezonu posadziłam w nich bratki. W trym roku w kolorach żółtym i niebieskim.


         A teraz pochwalę się tym, co zakwitło już w naszym ogrodzie. 
Cebulica
Dereń jadalny
Fiołki
Pierwiosnki
Krokusy i iryski
Sasanki
Omięg kałkaski
Puszkinia cebulicowata
Cebulica
    Pozdrawiam wszystkich bardzo wiosennie i życzę miłej, cieplutkiej niedzieli