W czekaniu jest nadzieja. Nawet w najbardziej rozpaczliwej sytuacji tli się nadzieja na cud. Adwent to nadzieja na cud . Cud narodzin i cud zbawienia.
Pusty żłóbek, tchnie nadzieją na spełnienie obietnicy. Odliczamy czas do Narodzin płomykami adwentowych świec.
Nie jestem zwolenniczką strojenia choinek dzień po Zaduszkach, ale już mnie to nie razi. W moim domu wszystko musi mieć swoją kolej. Najpierw wianek adwentowy, potem bliżej 6 grudnia pojawiają się dekoracje mikołajkowe.
Choinkę stroimy dzień przed Wigilią, czasem wieczorem dwa dni przed. Sama już nie daję rady wszystkiego ogarnąć. Dlatego wiele przygotowań takich jak sprzątanie, przygotowywanie dekoracji rozpoczynam w tym tygodniu. No i oczywiście poluję na nowe czyt. stare, bombki. :) Moje ostatnie łupy ;)
Mam nadzieję, że czas Adwentu przebiegnie Wam w radosnej atmosferze oczekiwania na cudowne Boże Narodzenie.
Blog o mojej miłości do staroci, porcelany, róż i wierszy.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Adwent. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Adwent. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 3 grudnia 2019
czwartek, 24 listopada 2016
RADOSNE OCZEKIWANIE
W niedzielę rozpoczynamy Adwent. Czas radosnego oczekiwania
na najmilsze ze Świąt. Pomalutku wyciągamy choinkowe świecidełka, niby tak żeby
sprawdzić, czy dokupić nie trzeba, jakby było za mało, albo się zniszczyły.
Pamiętam z dzieciństwa Adwent jako czas przygotowań
wszelakich. Wielkie sprzątanie domu, czasem malowanie ścian. Naukę kolęd i
oczywiście przygotowywanie ozdób na choinkę. Skrzętne zbieranie wydmuszek,
trzeba było zapomnieć o jakach sadzonych czy na miękko. Obowiązkowa była
jajecznica, bo wydmuszki były niezbędne do wykonania Mikołajów, ptaszków, kotków
i rybek. Cięcie słomek i kolorowych papierków na łańcuchy. Z tymi papierkami to
był prawdziwy recykling. Żadne złotko od cukierka czy czekolady nie lądowało w
śmietniku, ale w pudełku po butach. Potem robiło się a nich harmonijki albo
kulki i nawlekało na nitkę wraz z pociętą słomką tworząc długaśne łańcuchy. W
złotka owijało się też włoskie orzechy, które potem umieszczało się w
koszyczkach z wycinankowego papieru, albo oklejonych wycinankami pudełkach od
zapałek. Służyło też do wyklejania wielkich gwiazd na czubek choinki. Łańcuchy robiliśmy jeszcze z pociętych na paseczki
kolorowych papierów, łączonych w ogniwa. Pamiętam kolorowe parasolki z cienkiej
bibułki i pawie oczka.
Zupełnie nie było u nas wianków ani świeczników adwentowych.
Świecznika nadal nie mam, ale wianek adwentowy i owszem. Już przygotowałam.
W tym roku też w ramach recyklingu. Leżał sobie na strychu stary
wianek słomiany oklejony modrzewiowymi szyszkami, leżał i czekał na lesze
czasy. A ponieważ nie mam ani zbyt dużo czasu, ani siły postanowiłam nie robić
nowego wianka.
Przyniosłam z ogrodu gałązki tui, którymi okleiłam
wianek za pomocą kleju na gorąco.
Udekorowałam złotymi dębowymi liśćmi i trzema żołędziami z
odzysku. Z odzysku też pochodzi wstążka.
Dokleiłam cztery czerwone świeczki – zapachowe podgrzewacze.
I oto jest mój tegoroczny recyklingowo – adwentowy wianek. Chwilowo do zdjęć
spoczął na komodzie w werandzie, za obrus posłużyła fioletowa koronka.
W tym roku postanowiłam, że nasze święta będą w kolorach
zieleni, czerwieni i złota.
Wyciągam więc już czerwone
elementy przyszłych dekoracji.
W następnym poście pochwalę się następnymi bombkowymi
zdobyczami i bombkami zrobionymi z dziećmi na zajęciach Klubu Złota Rączka.
Subskrybuj:
Posty (Atom)










